Forsal -Będę cię miał.

Forsal -Będę cię miał.

17.07 105 cm i 2510 gramów wagi.
Poranna rutyna od 5.10 do 10.Kola wierci się na piersi minutę a później zasypia.Niesamowita bliskość daje wymierne rezultaty, ale w terrarium muszę pamiętać by pilnować się przed jej terytorializmem. Podenerwowanie wynika z zejścia wylinki.Przyrosty tak jak się spodziewałem, są już mizerne 1 cm i 50 gramów. Szalone 200 gramów to przeszłość, dieta i spowolnienie genetyczne wzrostu sprawi wrażenie już teraz,jakby zwierzak przestał rosnąć.
18.07 Dziś poranna rutyna o 5.30 do 10,Kola na piersi zastyga w pół minuty, robi praktycznie 5 zadrapań przy zmianie pozycji i zasypia. Wystawia głowę pod brodę i przestaje się kręcić, wyczuwa bicie mego serca i ma oddech w nos, dzieje się wtedy magia. Pazury nie upiłowane i czekamy aż wylinka zejdzie do połowy ciała, to nie będzie kapryśna i z pazurami da się coś zrobić.W czasie największej wylinki skracam kontakt do minimum zwykle dzień, dwa i tyle. Na rutynach porannych nie widać niczego złego, dopiero w dzień ma humoru. Dostała dziś serca, jutro post i przejrzenie terrarium.
19.07 Poranna rutyna od 5.10 do 10.Kola układa się na piersi 10 sekund, bez drapania. Mistrzostwo świata, że to się dzieje. Zmiana z przedramienia na klatkę piersiową to coś wspaniałego, rutyny z wypadami do kojca też są wyjątkowe, tylko czasami jest niegrzeczna. Wykarmiłem ją ręcznie mimo wiedzy że w przyszłości może kojarzyć palce z jedzeniem. Nawet teraz jak nie może czego$ chwycić to podaje to dłonią, i choćby jest to mały kawałek to bierze z wielką delikatnością. Nigdy mnie nie ugryzła z premedytacją, podczas jedzenia,czasami nie trafiła w strawę, ale szybko się
poprawiała.Jest nicponiem, ale jak sam przewiduję jej zachowanie, to nie mam z nią żadnych problemów. Zaryzykowałem karmienie ręczne,i powiodło się. Podczas pierwszych dni wylinki jej odbija, ale wszystko kontroluję. Inne wariacje nie są częste, ale daje się to też odczytać, i szybko zapobiec. Przegrywam tylko na własną prośbę, gdy o czymś zapomnę, zwykle po paśmie zwycięstw kiedy uśpi moją czujność, a ja zapomnę o podstawowym BHP obsługi. Teraz leżymy i patrzymy sobie w oczy i jest cudownie. Kola szybko dała zaufanie tak zażyłej pozycji.Ziewneła mi w nos, marzę by udało się to nagrać, położyła pysk pod brodą i śpi. Wytrzymam tak do 9.30 bo przy włączaniu halogenów muszę zmienić pozycję.Halogeny grzeję 30 minut, zdąży się nagrzać podest, dzięki temu Kola nie ucieka. Kiedyś nie czekała na nagrzanie, ciepło musiało być na już, stąd pół godzinną przerwa od włączenia. Niebawem sprawdzę do minuty czas rozpalenia promienników i wszystko poprawię. Dziś post.
20.07 Dziś poranna rutyna od 5.05 do 10.,mam filet z indyka i mięso mielone do porcjowania. Pazury spiłowane, w sobotę poprawka. Dziś na wypadzie weszła do pojemnika z zabawkami Yumy i siedziała tam pół godziny nie mając chęci wychodzić. Zdjąłem wylinkę z całego grzbietu, fragment z ogona zwisa i jest to żywy, i gruby kawałek, którego nie można ruszyć bo zrobi żywą ranę. Posmaruję ogon ozonellą i ją sprawdzę jak jest na to czas.Kola nie rośnie już tak szybko więc nie przewiduję nowej wylinki która się nawarstwi.Powinienem mieć że dwa tygodnie więcej czasu na zdjęcie jej z ogona.
21.07 Poranna rutyna od 5.30 do 10.znowu zastygnięcie w docelowej pozycji trwa 10 sekund. Całe szczęście bo pazury do poprawki i gdy się wierci to odczucia przy drapaniu klatki są obłędne.Dziś przespała pół dnia , wybudziłem ją tylko na późne jedzenie i wygrzewania.
22.07 Poranna rutyna od 6 do 10.Normą już jest zastygnięcie po 10 sekundach leżenia na piersi. Dziś zobaczyłem że leży ogonem do wyjścia pod konarami, więc myślę sobie że przeszukam ściółkę obok podestu i jak zobaczę ruch ogona to zabiorę rękę. Tak się złożyło że w sekundę obróciła się pod konarami i skoczyła do mnie z otwartym pyskiem i mnie ugryzła. Nie zdążyłem nawet ruszyć ręką w odwrocie i rozdarła mi palec.Zaskoczyła mnie znowu, zapomniałem co potrafi.Trzeba pamiętać że jest niesamowicie szybka,i terytorialna, muszę pomyśleć jak to zmienić, może nie karmić w terra.Dziś zwymiotowała mi jedzenie, więc dostała ponownie za godzinę ale o połowę mniej,jutro post.
23.07 Czekam na poranną rutynę będzie od 4.45do 10.Jest niespokojną i poprawia pozycję 10 minut. Planuję spędzić z nią dzisiaj tyle czasu ile się da. Od jutra karmiona będzie w małym terrarium.Do pokazowego grzebania w ściółce zakładam rękawice spawalnictwa i ich nie atakuje, bo po sekundzie już wie że coś jest nie tak. To lepszy cwaniak i oszukać się nie da.
Jesteśmy na wypadzie i zawsze się załatwia, tym razem dwa razy. Już jesteśmy przyjaciółmi, nie ma głośnego obwąchiwania i chęci pochwycenia.Wszystko do czasu włożenia do terra, tam znowu chce atakować palce,czeka powtórka wypadu do kojca, musi w końcu odpuścić.

(komentarze wyłączone)