Tak sobie wyobrażam uśmiech Koli.

Tak sobie wyobrażam uśmiech Koli.

12.06 99cm i 2170gramów.
Poranna rutyna od 5 do 9.45,Kola cudownie śpi,co jakiś czas ją przewracam ale się nie budzi.Ma to na celu wzmocnienie snu,by na nic nie zwracała uwagi.Pod koniec leżała godzinę czekając na powrót do terrarium.Wdrożony post przeszła spokojnie,źle odczytałem wagę i dałem jedzenie,więc czekam z ponownym ważeniem do jutra.Zebrałem z połowy terrarium wierzchnią warstwę ściółki i rozrobiłem z wiadrem wody.Rozłożyłem ja w zbiorniku,co powinno podnieść wilgotność i pomóc dokończyć zejście wylinki.Kola wieczorami usypia się pod halogenami.
13.06 Kola na porannej rutynie już śpi bez przykrycia,5.30-10,budząc się nie ucieka i czeka aż ją wsadzę do terrarium.Nie śpi już drugi raz od 9,i leży z otwartymi oczami.Rozpalam halogeny dopiero od 9.30 i czekam pół godziny nim włożę tam Kolę.Wychodzi do mnie i też bez przykrycia leży obok mnie,zawsze dostaje masaż karku i grzbietu,co ją bardzo relaksuje.Powtarzam to za każdym razem kiedy jest blisko mnie i się położy.Nigdy nie zaczynam dopóki chodzi.Na wieczór zakopuje się w ściółce i czekam do 20 by ja wyjąć na wieczorne wygrzewanie.Zasypia pod promiennikami i potrafi tam leżeć do ostatniej,14 godziny pory dziennej.
14.06 Poranna rutyna od 5 do 10.17 Kola wtulona w bark z ramieniem nad sobą.Dzisiaj mija 9 miesiąc jej życia (274 dzień życia/przyszła do nas po 51 dniach życia/i u nas 223 dni)).Wypada dzisiaj post ale dałem jej wyjątkowo 8 czereśni bez pestek,to nowy smak w jej jadłospisie i bardzo chętnie zjadła.Dzisiaj mnie ugryzła w terrarium,skakała do ręki 30 cm w górę,zastanawiałem się co jej się dzieje że tak reaguje.Oglądam ją i widzę nowa wylinkę,więc rozumiem irytację bo bez przyczyny tego nie robiła.Jeszcze wcześniejsza wylinka nie zeszła a już przechodzi kolejną.Zerwałem ją z kilku miejsc i zwiększam wilgotność w zbiorniku.
Wyszła do mnie i położyła się obok mnie,szybki masaż i wprowadziłem ją w dwugodzinny sen przy moim barku.Dałem się jej później zagrzebać w ściółce i wybudzam ją o 20,to już nasza rutyna by mogła się przed snem wygrzać.
15.06. Poranna rutyna 5-10.45 trzymam ramię nad nią i trochę ją naciskam.Jak będzie dorosła to nawet nie zauważy ciężaru całej ręki.Zdejmuję już płaty wylinki,problematyczny będzie jeszcze ogon,bo zalega na nim jeszcze wcześniejsza.Szykuje się długie leżenie w wodzie,a na noc spryskanie ściółki którą się zaspie.Ten ogon zawsze mnie przeraża.
Dzisiaj wyszła do mnie i przez godzinę chodziła i wszystko wąchała,chcąc wszystko próbować.Wącha strasznie głośno i jest to bardzo zabawne.Po jedzeniu wszystko wróciło do normy.Kocham tego zwierzaka,mam maksimum wrażeń każdego dnia,emocje różnej maści.Jutro po pierwszym wygrzewaniu zabieram się za wylinkę.Już zdjąłem z większości brzucha,palców i grzbietu.Została przy pysku i na ogonie.Zalegająca wylinka blokuje przepływ krwi przy palcach i na końcówce ogona.Sprawi że uschną i odpadną.Muszę posmarować ogon środkiem ozonella lub oliwką dla dzieci,żelem do USG lub wodą w żelu,i ją kąpać w czasie dnia.Czas nagli.Skóra zmieniła już kolor z szarej na czarną, więc już wiadomo że się zapiekła. Noc spędzi w małym terrarium w dużej wilgotności i będzie musiało się powieść.

(komentarze wyłączone)