Niech pierwszy rzuci kamieniem…

Niech pierwszy rzuci kamieniem…

czyjemu sercu niemiłe połączenie
błękitu z zielenią…
http://owcarek.blox.pl/2006/05/RZUCIC-KAMIENIEM.html
„Naso święto Ewangelia godo, ze roz paru ancykrystów przyprowadziło ku Poniezusowi poniom z agencji towarzyskiej abo cegoś w tym rodzaju. No i te ancykrysty spytały Poniezusa, cy mozno te poniom ukamienować. A Poniezus tak im pedzioł:
- Ftóry z wos jest bez grzychu, niek pierwsy rzuci w niom kamieniem.
Wte syćka ancykrysty porobiły sie ze wstydu cyrwone jako ślak z Turbacza na Lubań i pomalućku sie rozesły pozostawiając w spokoju i swojom ofiare, i syćkie kamienie.
Od tamtego wydarzenia minęło juz dwa tysiące roków, ale zasady pozostały te same: jeśli fce sie rzucić kamieniem, najpierw trza sie upewnić, ze nimo sie grzychu i dopiero potem ewentualnie mozno rzucać, a i tak trza rzucić w taki sposób, coby nikomu nie zrobić krzywdy, bo jeśli mo sie zamiar tak rzucić, coby zrobić komuś krzywde, to mo sie grzych, no i wte juz rzucać nie wolno.
Roz rzucił we mnie kamieniem jeden pijok. Jo zdązyłek uskocyć w bok, ale kamień trafił w rzyć mojego bace, ftóry akurat kucoł pod smrekiem i sr... - coby nie być wulgarnym - załatwioł pewnom potrzebe fizjologicnom. Mój baca to prawdziwy górol - cłek hyrny, ale jednoceśnie dobrodusny. Tak więc najpierw - jako cłek hyrny - obił pijokowi kufe. A potem - jako cłek dobrodusny - wyciągnął ku niemu ręke na zgode i zaprosił do swej chałupy na wódke. Kie opróznili całom flaske, pogodzili sie jesce bardziej i wypili jesce jednom. Upił sie ten mój baca, ale ustać na nogach jesce umioł. Za to ten pijok, jako ze pił juz wceśniej, był tak sakramencko spity, ze baca musioł wezwać śwagra na pomoc i we dwók zaciągnęli chłopa do domu, ka juz cekała baba z wałkiem w ręku. I od rozu wygrzmociła pijoka straśnie! Bidok krzycoł w niebogłosy, jaze w Zakopanem było go słychać. A akurat na Wielkiej Krokwi odbywoł sie konkurs narciarski i właśnie skakoł Adaś Małysz. Adaś - usłysawsy te wrzaski - pomyśloł, ze to kibice dopingujom go głośniej niz zwykle i dzięki temu odniósł pikne zwycięstwo.
Pijok zaś, kie następnego dnia rano sie zbudził, cierpioł sakramencko. Syćko go bolało: i głowa od kaca, i kufa od ciosów mojego bacy, i plecy i rzyć od babskiego wałka. Zamiast ciesyć sie z Adasiowego zwycięstwa na Wielkiej Krokwi, cuł sie tak, jakby mu ta cało Krokiew na łeb sie zwaliła. Tak to go Pon Bócek ukaroł za to, ze rzucił kamieniem nie będąc cłekiem bez grzychu. Hau”

dodane na fotoforum:

jerry61

jerry61 2011-02-08

Dobre,i moja Ewa uśmiała sie setnie

zibidzi

zibidzi 2011-02-08

To je dobre .
POzdrawiam

ma1ma

ma1ma 2011-02-08

ekstra widoczek i super opowieść....

kazwil

kazwil 2011-02-08

Trochę żek se język powykręcał ale opowiadanie akuratne.:)

wpike

wpike 2011-02-08

no i znamy wreszcie tajemnicę sukcesów A.M. w Zakopcu :)

anna40

anna40 2011-02-09

dobra, rzucam..uwaga leeeeeeeeciiiiiii :))

mala88

mala88 2011-02-10

ja rzucać nie będę - bo i błękit piękny, i zieleń lubię i swoje za uszami też mam ;)

dodaj komentarz

kolejne >